W sobotę 10-04-2010 gdy jak co dzień rano wstałem wypić poranną kawę czytając wiadomości z portali internetowych na jednym z nich chyba na trzecim miejscu ujrzałem notatkę że samolot z delegacją prezydenta do Katynia rozbił się.
Pierwsza myśl dotyczyła raczej małej awarii i co najwyżej kilku poturbowanych osób, szybka prośba do matki by włączyła TVN24, złudzenia przeszły, to nie usterka, to nie mały wypadek, to katastrofa.
Mętlik w głowie „co do cholery się stało” dopiero po kilku minutach pozbierałem myśli i zrozumiałem wagę wydarzenia.
Pierwsze spekulacje i żonglowanie liczbami w wykonaniu dziennikarzy, o ile pamiętam liczby ofiar padały z przedziału od 60 to 130. Zaczęło się nerwowe spekulowanie, kto był kogo nie było na pokładzie, komu dopisało szczęście, kto miał go mniej.
Bo czy można inaczej nazwać to co się dzieje obecnie w naszym kraju ?
Już w poniedziałek Rydzyk bez ceregieli zaczął od uderzenia politycznego, na forach internetowych dali o sobie znać zwolennicy prezydenta o tym jak bardzo na rękę była ta katastrofa obecnej ekipie rządzącej, insynuacją i teorią spiskowym wydawało się nie być końca.
Teraz gdy ludzie wyrażają swoje niezadowolenie z miejsca pochówku śp. L. Kaczyńskiego słyszymy „Ciszej nad trumną”.
I tak oto mamy kolejną falę obłudy i zakłamania.
Jeszcze w piątek większość ludzi miała dość zakompleksionego fanatyka i jego braciszka, o żartach z jego „pięknej” żony nie wspomnę.
Jeszcze w piątek wielu by z radością przyjęła informację o tym że PiSydent nie żyje.
Ostatnie komentarze