W tym wpisie miałem opowiedzieć o najpiękniejszym festiwalu świata XVI Przystanku Woodstock !
I tak też zrobię, jednak ze względu na fakt że właśnie toczy się dyskusja która ma na celu utrwalenie nieprawdziwego stereotypu jakoby nasz pokolenie było aspołeczne postaram się zadać kłam temu stwierdzeniu na przykładzie właśnie tego festiwalu.
Wybaczcie więc że na tym aspekcie się skoncentruję bardziej.
Wszystko zaczęło się w Czwartek 29-07-2010r.
Wyjście z domu o godzinie 5, spacer na przystanek i do bankomatu, po czym kurs autobusem na drogę wylotową z Bielska-Białej do Katowic.
Na szybko odwiedziliśmy pobliskie Tesco by nabyć batoniki i napój
o Godzinie 5:30 zwarci i gotowi czekamy na przyjaznego kierowcę który zabierze nas do Katowic lub gdzieś w kierunku Wrocławia.
Długo czekać nie było trzeba, miła pani podjeżdża pod pobliską stację paliw spoglądając wcześniej na naszą kartkę, po zatankowaniu pojazdu podchodzi i zaprasza do auta.
Co jakiś czas czytamy i słyszymy o pogryzieniach przez psy, zasranych chodnikach, trawnikach i piaskownicach.
Właściciele i sympatycy czworonogów w takich sytuacjach oburzają się zwalając winę na człowieka, często ofiarę pogryzienia, oraz rzekomo nieodpowiedzialnego właściciela. Właściwie mogę się z tym zgodzić w wielu kwestiach tylko należy zadać pytani9e gdzie są ci odpowiedzialni właściciele, bo ja ich nie widzę.
Ostatnie komentarze