List do Blogera

Blog, Debaty - Blog.pl, Ja, Media, Prawo i Polityka Zostaw komentarz

Znany dziennikarz Kamil Durczok opublikował „List do Blogera” w którym postanawia wylać swoje żale do wielu blogerów, zarzuca im że ich siłą jest anonimowość, starając się tłumaczyć fakt swoich „wywarzonych” poglądów i tłumacząc ludziom że on nie może sobie pozwolić na tak bezpośrednie osądy.

Pozwolę sobie zacytować tutaj ten list i odnieść się do niego :



List do Blogera

Bezpieczny, ukryty za pseudonimem, śmiało i bez zgniłych kompromisów oceniasz to, co wokół. Parawan anonimowości daje Ci odwagę i ostrość sądów. Pouczasz, łajasz, krytykujesz i sądzisz. Wystawiasz cenzurki. Czasem bardzo trafne. Czasem słuszne i potrzebne, bo nie brak Ci ani inteligencji, ani dziennikarskiego talentu. Tylko dlaczego brak Ci odwagi? Czy myślałeś, co przekazujesz tym, którzy z zachwytem czytają kolejną (pewnie celną) recenzję polityki, polityka albo programu w TV? Dostają lekcję braku odpowiedzialności za własne słowa. Nawet jeśli ktoś dokopie Ci w komentarzu na forum, to nie Ty będziesz nosił piętno krytyki i ośmieszenia na czole. Karę poniesie Twoje wirtualne Ja. Ból mniejszy, a i ego cierpi rzadziej. Uczysz innych, że warto walić jak w bęben. Ale z ukrycia. Wygodniej, prościej i z mniejszymi konsekwencjami. Staruchy z realu i mainstreamu niech łażą po sądach i tłumaczą się z tego, co napisali, jak tacy głupi. My z sieci tak banalnych błędów nie popełniamy. Nas nie wyrzucają z pracy, choć czasem ładujemy nawet w szefów. I to codziennie. Jest fajnie. Jest ciepło. Jest bezpiecznie. Witamy w świecie konformizmu”
Kamil Durczok

Z góry zaznaczam że odnoszę się do tego listu ze swojego punktu widzenia i ze swojej pozycji.

W pierwszej kolejności odniosę się do złudnej anonimowości i ukrywania za pseudonimem.

Powiedział bym wręcz że to bzdura Panie Durczok.

Jeśli ktoś w stopniu podstawowym potrafi się posługiwać się wyszukiwarką taką jak google, bezproblemu znajdzie moje dane takie jak imię, nazwisko, nr telefonu, aders email, czy nawet adres zamieszkania.

Równie dobtrze mógłbym zamieścić te dane na stronie bloga, nie robię tego ponieważ nie widzę takiej potrzeby. Ale zanim z tetgo powodu który kolwiek dziennikarz zarzuci mi cokolwiek sam zapytam, dlaczego wiele artykułów w prasie czy internecie publikowana przez dziennikarzy jest podpisywana nic nie znaczącym dla czytelnika podpisem, a autora takiej publikacji można „namierzyć” jedynie poprzez kontakt z redakcją ?

Wiem bo sam nie raz usiłowałem skontaktować się z autorem jakiegoś tekstu, bywąło że nawet przez pośrednictwo redakcji stwało się to niemożliwe.

Czy brak mi odwagi ?

Nie sądze, bynajmniej nie odwagi rozumianej w tym sensie. Moje poglady wyrażane „na żywo” bywają znacznie dosadniejsze niż te które publikuje na blogu czy w innnych miejscach w sieci.

Co do dokopania w komentarzu na blogu, bywa, ja sklolei nie mam możliwości dokopać Panu, chodź nie raz by się należało, nie zadzwonię, nie napiszę do Pańskiej redakcji bo nie ma to sensu, jeśli nawet do Pana dotrze moja opinia wrzuci ją Pan do kosza. Prasa nie opublikuje słów czytelnika odnoszących się do autora tekstu.

Jesteście poza wszelką krytyką, nam blogerom, można dokopać choćby przez komentarz, wam wcale.

Pociągnięcie do odpowiedzialności ?

Jest tak samo proste pozwanie blogera jak dziennikarza, ba nawet prostsze, przeciętnego blogera nie będzie stać na adwokata którego Panu zapewni pracodawca. Odatku nie może liczyć na pomoc kolegów z redaklcji którzy byli by w stanie poświadczyć wszystko byle bronić kolegę.

Przyponę panu sprawę gdy za brak wykonania wyroku sądu którego element stanowiły przeprosiny wyrok odsiadki dostał jeden z waszych kolegów, niech Pan przypomni sobie szopkę jaką wówczas odstawiliścię by go ratować, Czy jakiś bloger mógłby liczyć na takie wstawiennictwo ?

To prawda że pozwy przeciw blogerom należą do rzadkości, przynajmniej na razie, ale jest to spowodowane jedynie małą medialnością takich spraw, osoba skarząca nie otrzymała by korzyści z rozgłosu po wygranej sprawie, a i pieniędzy się nie uzyska bo ileż można wyciągnąć z takego blogera zarabiającego 2 może 3 tyś miesięcznie ?

Pisze pan o ryzyku utraty pracy i innych tego typu problemach.

Niuech mi pan wskarze dziennikarza wywalonego z redakcji, telewizji za ostre i dosadne poglądy który nie dostał później intratnej posadki u konkurencji ?

Jeśli szef wywali nas z firmy bo niechce aby jego pracownik był kojarzony z takim czy innym blogiem nie zatrudni kto inny na lepszych warunkach.

To nie mit znam osobiście taki przypadek.

Was chroni prawo dziennikarskie, czyniąc z was święte krowy, nas może rozliczyć każdy za wszytsko i niekt nie krzyknie że to atak na nizależność prasy.

A teraz inna sprawa, co stanie się Panie Durczok gdy na ulicy skopie pana dwóch dresów o fanatcznym nastawieniu, tylko za to że obraził ich Pan jego góru ?

Co stanie się gdy zacznie dostawać Pan listy z pogróżkami ?

Otrzyma pan natychmiast ochronę, pana sprawą zajmą się najlepsi specjaliści policji a sprawcy szybko zostaną „zutylizowani”.

Co stanie się jeśli w takiej sytuacji znajdzie się bloger ?

Jeśli w ogóle ktoś krzyjmie zawiadomienie o przestępstwie, zostanie „lekko” wyśmiany a teczka z papierami w tej sprawie zakurzy się na półce komisariatu bo to by ją odkurzyć w przypadku gdy znlezione zostaną zwłoki owego blogera lub gdy ten wyląduje na urazówce. Oczywiście sprawców i tak zapewne nie uda się ustalić.

Jeden komentarz do “List do Blogera”

  1. Maria-Dora Says:

    Zgadzam się z Pana tekstem. Również wzięłam udział w debacie i napisałam w podobnym sensie. Oczywiście, że gdy zajdzie podejrzenie przestępstwa, to policja z łatwością namierzy internautę. Niepodawanie swojego nazwiska i danych na blogu to jak zamykanie mieszkania czy samochodu. Dla zdeterminowanego złodzieja nie jest to przeszkoda, bo przełamie zamki, natomiast nie ułatwia się rabunku osobom przypadkowym. A przecież i policja przestrzega, że nie należy ujawniać przypadkowym osobom swoich danych.
    Zupełnie inna jest sytuacja dziennikarza i świetnie wypunktowane zostały w tekście jego przewagi nad zwykłym blogerem.

Skórka: N.Design Studio - Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj się