Na pytanie czy tablica na pałacu prezydenckim w Warszawie wystarczy można odpowiedzieć na dwa sposoby.
Mi i w moim przekonaniu najzupełniej wystarczy, pałac prezydencki nie jest miejscem pamięci i nie róbmy z niego choinki.
Natomiast fanatykom spod krzyża nie wystarczy ani tablica ani pomnik, zawsze powiedzą że za mały, za brzydki lub nie taki jak im się podoba.
Nie mam nic przeciwko aby zagorzali zwolennicy najgorszego prezydenta III RP ufundowali mu pomnik za własne pieniądze w jego prywatnym ogródku, proszę bardzo.
Można też upamiętnić pomnikiem ofiary tragedii, wszystkie bez wyjątku, nie samego Kaczyńskiego. Jednak w odpowiednim miejscu, pałac prezydencki i jego najbliższe okolice takim miejscem nie są.
Swoją drogą mieliśmy większe tragedie i nikt pomników nie stawia.
Oczywiście całe zamieszanie irytuje polaków, tych wierzących i tych niewierzących, i każdy by chciał jego końca, nie mniej to wszystko odbywa się z korzyścią dla naszego porąbanego kraju.
Po raz pierwszy oprócz słów i statystyk mogliśmy zobaczyć pięciotysięczny tłum domagający się wyraźnego rozdziału kościoła od państwa i świeckości państwa.
Dla moich oczu było to coś pięknego, coś niesamowitego. Ludzie zaczynają głośno mówić co myślą i wyrażać to również czynami.
Podczas gdy pod krzyżem stała grupka fanatyków, z drugiej strony staną pięciotysięczny tłum, spontanicznie zorganizowanych ludzi, zarówno wierzących jak i niewierzących, zarówno katolików jak i innych wyznań domagając się poszanowania neutralności światopoglądowej.
To nie była demonstracja przeciw wierze, czy kościołowi, wręcz przeciwnie, poszanowania wiary i zaprzestania mieszania wiary do polityki.
Wierzę i chcę wierzyć że był to początek, spontaniczny ruch który wymusi dalsze dyskusje na ten temat i dalsze rozwiązania.
Jest to również spora nauczka dla kościoła który przez to zamieszanie traci bardzo dużo, i gdyby nie fakt jego zaangażowania w politykę i poparcia Kaczyńskiego i PiS miał by pole manewru by wybrnąć z tej sytuacji, jednak zajmując stanowisko polityczne odciął sam sobie drogę wyjścia z tej sytuacji.
Jak rozwiązać ten problem ?
To jest ciekawe, myślę że nie będzie to takie proste.
Osobiście uważam że żadne rozwiązania siłowe nie są dobrym rozwiązaniem, a przyniosą skutek odwrotny.
Na dzień dzisiejszy chyba pozostało nam spokojnie czekać patrząc na dalszą kompromitację środowisk sekty Radia Maryja.
Ostatnie komentarze