Wyobraźmy sobie że żyjemy w XVIIIw gdzieś w Ameryce, dokładniej USA.
Jesteśmy czarnoskórymi niewolnikami.
Jesteśmy co dziennie wykorzystywani do pracy, bez prawa do decydowania o sobie, swoim życiu, zdani na łaskę bądź nie łaskę swego Pana.
I w tym miejscu zaczyna się moja abstrakcyjna opowieść.
Oto wybucha bunt czarnoskórych niewolników, zaczynają się buntować, stawiać opór, do tego otrzymują poparcie od części społeczeństwa białych Panów.
Wybucha dyskusja na temat praw i granic niewoli.
Po kilku miesiącach, bądź latach debat i dyskusji zostaje wprowadzona przełomowa reforma nazywana rewolucją.
Biali Panowie po drobnych konsultacjach z częścią przedstawicieli niewolników, którzy są gotowi przyjąć wszystko byle im i ich braciom żyło się lepiej wprowadza reformę niewolnictwa.
Od tej pory każdy niewolnik który ukończył 18 lat może sam sobie wybrać Pana któremu będzie służył, może też co 4 lata zmienić właściciela, a w sytuacjach skrajnych gdy jest na przykład bity, może zmienić właściciela wcześniej.
Na dowód tego że zmiany nie mają być jedynie iluzoryczne, gwarantem porozumienia ma być fakt wprowadzenia do rady kilku przedstawicieli niewolników którzy będą wybierani z pośród przedstawicieli czarnoskórych również co 4-5 lat.
Po obwieszczeniu postanowień w świecie niewolników wybuchła euforia, wybrano zacnych przedstawicieli którym powierzono swój los.
Niewolnicy podbudowani lepszą wizją przyszłości i większymi luzami zdawali się być radośni i szczęśliwi.
Niestety szybko okazało się że rzeczywistość nie jest taka piękna.
Wybrani przedstawiciele sowicie wynagradzani za uczestnictwo w posiedzeniach rady, zaczęli przywiązywać większą uwagę do tego by nie stracić swoich posad aniżeli do losu ludzi za których odpowiadali i którzy ich wybrali.
Szybko również okazało się że zmiana właściciela przed terminem nie jest taka łatwa, gdyż trzeba udowodnić niezbicie winę oprawcy przed radą w której zasiadają jego znajomi i partnerzy w biznesie, nawet wybrani przedstawiciele niewolników zachowywali dystans w obawie że i na nich ktoś z rady znajdzie kruczki i albo osadzi ich w więzieniu albo skompromituje przed współbraćmi i skończą jako zwykli niewolnicy z dodatkiem znamienia oszusta i kłamcy w swoim towarzystwie.
W celach propagandowych od czasu do czasu rada przyjmuje uchwały zgodne z oczekiwaniami niewolników wmawiając im że ich los zależy głównie od tego kogo wybierają, i że ich los w ich rękach.
Zaczyna narastać presja żeby każdy brał udział w wybieraniu przedstawiciela rady, bo od tego zależy bardzo wiele.
Niestety czas płynie, pomimo kilku zmian przedstawicieli, jest jak był, a w wielu dziedzinach jest jeszcze gorzej. Każda zmiana przedstawicieli najpierw wywołuje euforię, lecz za kilka miesięcy okazuje się jedynie zmianą kosmetyczną.
Zaczyna się coraz większa nagonka propagandowa że winę ponoszą ci którzy nie biorą udziału w wyborach, bo z ich powodu są wybierani niewłaściwi przedstawiciele. Wszystko w myśl zasad winny musi się znaleźć i nie możemy być nim my.
Czy według Ciebie w tej opowieści niewolnicy zyskali wolność?
Czy stali się ludźmi wolnymi ?
Czy może jedynie są zniewoleni w nieco mniej oczywisty sposób ?
A teraz przełóż czytelniku tą opowieść na historię ludzkości, najpierw decydowali monarchowie w sposób dyktatorski, później dano nam szlachtę i wybory władzy przez tą właśnie grupę, a teraz dano nam „wolność” zwaną demokracją.
Czy czujesz się w takim świecie wolnym człowiekiem ?
Czy czujesz się dumny mogąc wybrać własnego Pana któremu będziesz służył ?
Jeśli tak to powodzenia, jeśli nie to jest jeszcze gorzej, bo ja nie widzę na razie wyjścia z tej sytuacji i możliwości zmian.
21 cze 2010 o 8:15
„dokładniej USA” ? chyba dokładniej w Stanach Zjednoczonych?